Jeff Bridges, Bernie Glassman: Koleś i mistrz zen

Oto książka, która towarzyszyła mi podczas ostatniego urlopu. Przyjemna, nietrudna, niegłupia, inspirująca. A fakt, że jednym z jej tytułowych bohaterów (Koleś) jest znany aktor, czyni z niej lekturę ciekawą nie tylko dla miłośników filozofii Wschodu. Ponieważ lubię (uwielbiam!) piękne opowieści i ciekawe wypowiedzi mądrych ludzi, postanowiłam podzielić się z Wami fragmentami książki. Niech autorzy sami przemówią. Zrobią to lepiej niż ja!

koles-i-mistrz-zen-b-iext25233387

 

• To nie myślenie jest problemem. Spinamy się, bo oczekujemy określnego rezultatu albo chcemy wypaść idealnie, Potrafimy się tak zafiksować, że już nie jesteśmy w stanie niczego zrobić. Nie ma nic  oczekiwaniom albo przywiązaniu do ostatecznego wyniku.

• …jeśli zamierzasz czekać z podjęciem działania, aż będziesz mieć wszystkie dane, które w twoim mniemaniu są ci potrzebne, wtedy nigdy niczego nie zrobisz, bo na świecie jest nieskończona ilość danych.

• …świat bez przerwy się zmienia. Dlatego nie ma sensu przywiązywać się do rezultatów.

• …to, co mnie uszczęśliwia, znajduje się pod moimi stopami.

• W pewnym sensie każdy człowiek, którego spotykasz, jest twoim guru, bo od każdego się czegoś uczysz.

• Mogę planować i przygotowywać ile wlezie, ale potem idę ulicą, wchodzę na skórkę od banana i muszę współgrać z tą sytuacją.

• Zatroszcz się o siebie teraz, w tej chwili. Bądź tym, co się dzieje teraz, a nie z tym, kim chciałbyś być albo jaki powinien być świat. Teraz jesteś tutaj, więc jak zamierzasz zadbać o siebie w tej chwili?

• Moje życie nie jest tylko moja własnością; mnóstwo rzeczy złożyło się na to, że jestem tu, gdzie jestem: moi rodzice, ich rodzice, ludzie przed nimi i wszystko inne też.

• …bez względu na to, jak dobrze nam idzie albo jak bardzo jesteśmy szczęśliwi, każdego dnia pojawiają się zmiany, które przynoszą nam niezadowolenie i rozczarowanie.

•  …wszystkie małe zgrzyty i spięcia to tak naprawdę okazja do zgłębiania różnych spraw i podsycania własnej ciekawości.

•  W życiu musimy dostrajać się do okoliczności, bo wszystko nieustannie się zmienia.

• Co skreślamy? Kogo skreślamy? Właśnie z tym będziemy mieli problemy (…) Gdy założymy klapki na oczy, żeby kogoś nie widzieć, na sto procent się potkniemy.

• Jesteśmy instrumentami, na których gra życie. Aby dobrze grać, doskonalisz swój instrument, doskonalisz siebie. Ale gra w zespole, kiedy słyszysz brzmienie wszystkich instrumentów, różni się od gry solo.

• Pozwólmy rzeczom być. Dajmy świadectwo brzmieniom i instrumentom- bez względu na to, czy jest to band jazzowy, czy życie- a potem poddajmy się rytmowi, płyńmy z nurtem. Jeśli potrafimy to zrobić, będziemy o wiele szczęśliwsi, bo w życiu zawsze gramy w jakiejś orkiestrze i zawsze coś nami kołysze. Niczego na nikim nie wymuszasz, nikt nie wymusza niczego na tobie, po prostu płyniesz (…) ludzie myślą, że gdy nie dyrygujesz i nie wymuszasz, to nic nie zdziałasz. Jest akurat odwrotnie. Więcej osiągniesz, pozwalając na swobodny przepływ kreatywności.

• Gdy tylko coś wiesz, cokolwiek, przestajesz być całkowicie otwarty i już nie możesz dawać świadectwa życiu. Dawanie świadectwa to jak dawanie nura w głąb, stawanie się w pełni jednością w czymś. A medytacja to praktyka, która uczy nas, jak nie wiedzieć i dawać świadectwo. Gdy po prostu siedzisz, przestajesz się przywiązywać się domyśli i uczuć, zaczynasz dawać świadectwo temu, co pojawia się z chwili na chwilę.

• Nigdy nie wiadomo, jak naszym działaniem wpływamy na bieg spraw.

• Zew współpracy z dawnymi wrogami wynoszę znacznie więcej niż z zadawania się wyłącznie z przyjaciółmi.

• Gdy już wymyślimy słowa, wikłamy się w nie, a zwłaszcza w to, co według nas oznaczają. Nie zapominaj, że słowo może mieć różny sens dla różnych ludzi.

• Słowa są ważne, bo są sposobem przekazywania informacji porozumiewania się, ale niekoniecznie pomagają nam doświadczać tego, o czym mówią. Żaden słowa nie sprawią, że poznasz smak jabłka- musisz je ugryźć (…) Liczy się bezpośrednie przeżycie.

• …żeby przezwyciężyć swój opór wobec narodzin czegoś nowego, wobec otwierania się, rozwoju i życia.

• Kiedy życie jest raczej swobodną grą, a nie próbami przed występem, wtedy wykracza poza radość i smutek, a my jesteśmy bardziej żywi. Natomiast planowanie i próby oznaczają mnóstwo rozterek… .

• Bo nie chodzi o to, żeby było idealnie, chodzi o to, żeby było autentycznie.

• Każdy z nas daje z siebie tyle, ile może, sięgamy po wszystko, co mamy, co jest skuteczne i nieskuteczne w naszym życiu, i to się manifestuje w sposób piękny i jedyny w swoim rodzaju.

• Ludzi trzymają się kurczowo swoich odrębnych tożsamości, jakby od tego zależało ich życie, boją się połączyć. Ale to w jedności siła, a nie w odrębnych częściach.

• Dzielenie się może być tak proste, jak pozdrowienie bezdomnego człowieka na ulicy. Użyjmy tego, co mamy pod ręką, podejmijmy działanie.

• Gdy trzymasz się czegoś kurczowo, ciągle to powtarzając, nic nowego się nie pojawi i nie wyciągniesz z tego żadnej nauki.

• Mówię ludziom, że powinni odpuścić, gdy czują, że problemy ich przerastają. Problemy nie znikną, ale może z czasem będziemy gotowi, żeby sobie z nimi poradzić. A na razie wsłuchajmy się w siebie! Nie róbmy nic na siłę, jeśli pora jest nieodpowiednia. „Wiosłuj lekko po rzeki korycie”. Niektórzy ludzie mówią, że trzeba się mierzyć ze wszystkim, co się pojawi, ale na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce. Jeśli czujesz, że trafiłeś na sęk, zaczekaj. Uporasz się nim, gdy ty i cały wszechświat będziecie gotowi.

• Jeśli coś się pojawia i jesteś gotów zająć się tym, to znaczy, że teraz jest właściwy czas. Ale jeśli masz poczucie, że chciałbyś się z tego wypisać, bo nie potrafisz sobie z tym poradzić, to radziłbym ci wsłuchać się w siebie i zaczekać. Nie przymuszać się.

Bo w dłuższej perspektywie to cię może odwieść od miejsca, do którego chcesz dotrzeć. Wypadniesz z rytmu.

• … kres moich możliwości jest gdzie indziej, niż mi się wydaje.

• … źródłem frustracji są nasze oczekiwania.

• … tak naprawdę nie boimy się naszej małości i bezsilności, lecz wielkości i mocy. Gdy się nad tym zastanowić, to praktycznie każdy z nas może być Jezusem Chrystusem albo Buddą; to zachęta, abyśmy mierzyli wysoko. Ale my nie chcemy tego słuchać, bronimy się przed tą świadomością, tymczasem życie domaga się, żebyśmy  zaczęli naprawdę żyć.

Jednak gdy robi się za ostro, trzeba przyhamować.

• Chodzi o to, aby raczej pracować z tym, co się stało, a nie z naszymi opiniami na temat tego, co się stało.

• Im więcej się uczysz, tym mocniej dociera do ciebie, że nie jesteś wcale takim świetnym zawodnikiem.

• Zauważam, że gdy jestem życzliwy, gdy akceptuję i kocham siebie, wtedy znajduje to odzwierciedlenie w świecie. Im więcej luzu sobie daję, tym łatwiej mi uniknąć samooceny, osądzania siebie za to, że jestem tylko tym, kim jestem, i zarazem mam większą świadomość, kim rzeczywiście jestem. Dostrzegam to i szanuję, i taką samą postawę przyjmuję wobec innych ludzi. Już tak nie napieram, respektuję rytm drugiej osoby.

• „Nie” jest piękne. Oczyszcza pole dla „tak”. Jeśli czujesz w sobie niezgodę, ale jej nie wyrażasz, wtedy zaczyna to w tobie ropieć, a potem i tak znajduje swój wyraz, tylko w mało odpowiedni sposób. Natomiast swoboda odmowy pozwala nam eksperymentować, otworzyć się trochę bardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>